WYPRAWA DO MONOPOLA

29.05.2011 godz 23:31

   Butelki z piwem. Raz na jakiś czas każdy z nimi obcuje. Zawsze sięgam po coś nieznanego, gdy spodoba mi się etykieta (nie czuję się marketingowo zmanipulowana, po prostu doceniam wartości wizualne :). Swoją nową oprawą graficzną przed szereg wystąpiła Łomża. Sięgnęłam po nią dopiero, gdy przyciągnęła mnie swoim nowym wizerunkiem. Mowa o Łomży niepasteryzowanej, w małej buteleczce z fajną grafiką na etykiecie. Prostota, dobra kompozycja, tylko ten makulaturowy brąz zamieniłabym na jakiś fajny, mocny kolor. Tak się utarło, że jak coś jest organiczne, ekologiczne czy nieprzetworzone, to musi być w barwach makulatury czy zdechłej zieleni. Ci, co robią opakowania żywności, powinni brać przykład z tych, co robią opakowania kosmetyków (np. tych z mojego postu z 16 maja).
   No i Koźlak. Ostatnio się przeraziłam, widząc go z papierową etykietą, niesatysfakcjonującą wizualnie. Pomyślałam, że ludzie z browaru oszaleli i zmienili projekt. Ulżyło mi, gdy się dowiedziałam, że ten z papierową etykietą to konkurencja zza zachodniej granicy, a polski Koźlak pozostaje piękny. Dobry pomysł na butelkę, niebanalny rysunek, fajne litery. Mój nr 1 z piwnych "opakowań".




Komentuj (1)